poniedziałek, 19 marca 2018

post pierwszy



— Martwię się o niego.

— Hermiono, nie przesadzaj. Nic mu się nie stanie. Dumbledore na to nie pozwoli — powiedział Ron, kładąc mi dłoń na ramieniu w ramach pokrzepiającego gestu.

Ron miał zawsze zbyt dużo optymizmu. Nawet wtedy, gdy jego najlepszy przyjaciel wyrusza na śmiertelnie niebezpieczną misję. Mimo wszystko z logicznego punktu widzenia Ron miał rację. Dumbledore nie pozwoli, aby coś stało się Potterowi. W końcu to Wybraniec. Oczko w dyrektorskiej głowie. Z resztą, Harry to nie typ słabeusza. On zawsze walczy do końca i potrafi zadbać o swój interes.

Mimo wszystko nie opuszczało mnie dziwne, niepokojące przeczucie, że tego dnia wydarzy się coś złego. Bardzo złego.

Była sobota, siedzieliśmy w Wielkiej Sali i jedliśmy obiad. O ile można to tak nazwać w przypadku Rona. On pożerał swojego kurczaka tak, jakby to był jego ostatni posiłek w życiu, w przeciwieństwie do mnie. Nie mogłam przełknąć ani kęsa. Wszystko stawało mi w gardle, a żołądka nie opuszczało uczucie mrowienia.

Większość uczniów beztrosko pałaszowała zawartość swojego talerza. W międzyczasie dyskutując i żartując między sobą. Wielką Salę wypełniały na zmianę śmiechy, brzdęk sztućców i rozmowy. Nie zapowiadało się, że tego dnia wydarzy się coś paskudnego.

— Może masz rację, Ron — odpowiedziałam mu.

— Mój brat ma w czymś rację? Merlinie, przecież to niemożliwe – zaśmiała się Ginny, która w tym momencie dosiadła się do nas. Wyglądała tak pięknie. Nigdy nie nosiła makijażu, a delikatnie zaróżowione policzki zastępowały go w stu procentach. Jej proste włosy delikatnie opadały na ramiona. Jej uśmiech potrafił zauroczyć większość chłopców. Mimo to jej serce w stu procentach należało do Harrego.

— Ale gdzie Harry?

Na jej pytanie Ron nerwowo przełknął kęs, który miał wtedy w ustach. Spojrzeliśmy na siebie nerwowo.

Ona nie wiedziała.

Niedobrze.

— Harry jest z dyrektorem — szepnęłam w jej stronę, aby nikt nie usłyszał. Widziałam jak jej uśmiech blednie. Domyśliła się, co oznaczają te słowa. Na jej twarzy pojawił się grymas.

— Czy to znaczy, że… — zaczęła mówić, ale tym razem przerwał jej Ron.

— Tak, Ginny.

post pierwszy

— Martwię się o niego. — Hermiono, nie przesadzaj. Nic mu się nie stanie. Dumbledore na to nie pozwoli — powiedział Ron, kładąc mi dłoń na r...